Politański & Pulkowski: „Entuzjazmu nam nie brakuje”. Duży wywiad na start sezonu

Minął dokładnie rok, odkąd za pion organizacyjno-sportowy Józefovii odpowiada duet Damian Politański – Michał Pulkowski. Na wspólną, podsumowującą rozmowę umawialiśmy się od dawna, ale napięty grafik, praca w akademii i budowa pierwszej drużyny ciągle przesuwały ten moment. W końcu usiedliśmy do stołu tuż po inauguracji nowego sezonu. Zapraszamy na obszerny wywiad o kulisach minionego roku, transferach i celach na przyszłość!
Panie Dyrektorze, minął już rok, odkąd po 12 miesiącach przerwy od piłki seniorskiej powrócił Pan do pracy z pierwszym zespołem „Józy”. Choć w innej roli – wcześniej spędził Pan 8 lat na stanowisku pierwszego trenera – to znów miał Pan duży udział w budowaniu nie tylko zespołu, ale tym razem także sztabu szkoleniowego.
Damian Politański: Tak, po zakończeniu przygody w roli trenera pierwszego zespołu w czerwcu 2024 roku wraz z Zarządem podjęliśmy decyzję, że skupię się na codziennej organizacji klubu i akademii, ale nie będę ingerował w sferę sportową drużyn seniorskich. Odciąłem się od tego zupełnie i prywatnie ta przerwa po wielu latach pracy z seniorami bardzo dobrze mi zrobiła. W czerwcu 2025 roku, gdy spadek „Józy” do V ligi był już niestety przesądzony, Zarząd zaproponował mi rozszerzenie moich obowiązków i sprawowanie pieczy nad drużynami seniorskimi. Zastałem wolne wakaty w sztabie szkoleniowym, a do tego wielu zawodników rozważało odejście z Klubu. Czasu było mało, a pracy bardzo wiele.
Moment nie był łatwy, bo – tak jak Pan wspomniał – Józefovia chwilę wcześniej spadła z IV ligi. Jak z perspektywy Dyrektora wyglądał początek pracy i budowania drużyny?
DP: Na początku musiałem zrobić wszystko, by zatrzymać trzon zespołu i najzdolniejszych młodych zawodników. Postarałem się też o powroty moich byłych zawodników, którzy w mojej ocenie mieli w swoich sercach DNA „Józy”. Przede wszystkim trzeba było jednak znaleźć odpowiedniego kandydata na stanowisko pierwszego trenera. Rozmów i kandydatów było kilku. Ostatecznie po paru spotkaniach w cztery oczy, podczas których wymieniliśmy się poglądami oraz wizją pracy, i po akceptacji ze strony Zarządu, podjęliśmy współpracę z trenerem Michałem Pulkowskim. Od tego momentu wspólnie budowaliśmy zespół. Dokonaliśmy kilku naprawdę ciekawych transferów, mając jednak od początku na uwadze stworzenie odpowiedniego środowiska do rozwoju naszych wychowanków. Udało mi się też otoczyć Trenera zaufanymi i niezawodnymi ludźmi, z którymi do dziś tworzy zgrany i profesjonalny sztab. Każdy ma jasny podział obowiązków, ale wszyscy znakomicie się dogadują i uzupełniają.

Panie Trenerze, jest Pan częścią naszego Klubu już od okrągłego roku. Jak się Pan czuje w Józefowie? Czy jest Pan zadowolony z decyzji o związaniu się z naszym Klubem w lipcu ubiegłego roku? Jest Pan doświadczonym szkoleniowcem z przeszłością w dużych markach na mapie Polski – jak ocenia Pan środowisko, w którym pracuje Pan obecnie?
Michał Pulkowski: Jeśli chodzi o sam początek współpracy, to od pierwszego spotkania z Dyrektorem Politańskim i rozmów z Zarządem najważniejszą rzeczą, która przekonała mnie do tego projektu, był olbrzymi profesjonalizm oraz pozytywne podejście do wspólnych działań. Samą współpracę odbieram bardzo pozytywnie i dobrze czuję się w tym środowisku, czego dowodem jest moje większe zaangażowanie w Klub jako koordynatora Akademii. W Józefovii mam wszystko, czego potrzebuję, aby czerpać radość z codziennej pracy i rozwijać się jako trener.
Dyrektorze, zostawiając na chwilę piłkę seniorską – czy oprócz objęcia funkcji Koordynatora przez trenera Pulkowskiego w ostatnim roku zaszły jeszcze jakieś zmiany w organizacji naszej akademii?
DP: To był rok pełen zmian. Funkcja koordynatora nie polegała jedynie na utworzeniu nowego stanowiska – niosła za sobą szereg nowości. Tak jak wspomniał Trener, nasz projekt wymaga bardzo szerokiego zakresu obowiązków. Dotyczą one nie tylko nas, ale również trenerów pracujących w akademii, bo to oni są pierwszą i najważniejszą jednostką i mają bezpośredni wpływ na pracę z naszą młodzieżą. Trener Pulkowski koordynuje pracę zespołów 11-osobowych, ale młodsze grupy również mają swojego zwierzchnika – tam tę funkcję pełni trener Mateusz Szymański. Wprowadziliśmy system monitoringu pracy: koordynatorzy wyznaczają kierunek, obserwują, a nierzadko współprowadzą treningi grup młodzieżowych. Ja natomiast stworzyłem i wprowadziłem narzędzia służące ocenie, kontroli oraz archiwizacji pracy szkoleniowców i całej akademii. Za ich pomocą każdy trener i koordynator raportuje pracę drużyn z każdego mikrocyklu. Mówiąc krótko: dążymy do usystematyzowania pracy każdego rocznika, by z czasem wprowadzać kolejne elementy wspólnego modelu gry.
Trenerze, skoro łączy Pan rolę pierwszego trenera i koordynatora akademii – czy ma to wpływ na grę drużyn młodzieżowych oraz płynne przechodzenie młodych zawodników do realiów piłki seniorskiej?
MP: Oczywiście. Dzięki temu mam przegląd wszystkich zawodników z piłki 11-osobowej w Klubie i mam wpływ na to, że wszyscy pracujemy w określonych fazach gry na podobnych zasadach. Chcemy być w pewnych elementach podobni, uwzględniając wyjątkowość każdego rocznika i poszczególnych trenerów. Takie pełne zaangażowanie w Klub sprawia mi olbrzymią frajdę. Co do wprowadzania młodych – wydaje mi się, że przyjęty model i pomysł na całość są optymalne, o czym świadczy liczba zawodników przewijających się przez pierwszy zespół. W kwestii dawania szans młodym trzymamy się zasady, że „lepiej zrobić to tydzień za wcześnie niż jeden dzień za późno”. Jest jednak jeszcze trzecia strona – sam zawodnik. W dużej mierze to od tych chłopców zależy, kiedy dostaną szansę i jak mocną pozycję wywalczą w drużynie.
MP
Wracając do minionej kampanii: Józefovia ostatecznie skończyła sezon na 4. lokacie. Z perspektywy czasu – ławki trenerskiej i pionu sportowego – to wynik pozostawiający niedosyt czy jednak powód do zadowolenia?
MP: Z jednej strony poprzedni sezon to powód do zadowolenia, bo w przekroju całych rozgrywek byliśmy zespołem bardzo solidnym i mającym swój styl gry. Przypominam, że budowanie zespołu po spadku nie jest łatwe, więc na pewno cieszy to, jaką drużynę udało się stworzyć – za co w mojej opinii brawa należą się głównie Dyrektorowi, bo to jemu zaufałem, gdy latem podejmował decyzję, na kim budować ten zespół. Indywidualny rozwój zawodników z Akademii i ich wdrażanie do pierwszej drużyny również daje mi jako trenerowi dużą satysfakcję. Z drugiej strony moje ambicje – i wszystkich wokół zespołu – były takie, że chcieliśmy powalczyć o awans i to się nie udało.
DP: Mam podobne spostrzeżenia dotyczące stylu gry i dominacji na boisku, które były widoczne w wielu spotkaniach ligowych. Zdarzały się oczywiście mecze, o których wolelibyśmy zapomnieć, ale budując zespół od podstaw i opierając go na tak wielu młodych zawodnikach, wiedzieliśmy, że słabsze momenty muszą nadejść. Dziękuję Trenerowi za słowa uznania, ale to, jak prezentowaliśmy się na boisku, to przede wszystkim zasługa jego i całego sztabu. Pamiętam, gdy zaczynałem budowę drużyny od jej filarów – w tym od kapitana Mikołaja Adamiaka. Ich prośbą – a może nawet warunkiem – oraz moją obietnicą, było zatrudnienie wysokiej klasy fachowca, który nie tylko wdroży najwyższe standardy, ale będzie też człowiekiem z charyzmą, autorytetem, a kiedy trzeba – po prostu partnerem do rozmowy. Patrząc na to, jak zespół funkcjonuje na boisku i poza nim, jestem przekonany, że stanowisko pierwszego trenera Józefovii piastuje właściwa osoba. A wracając do niedosytu – każde miejsce poza pierwszym powinno budzić w sportowcu niedosyt. Jednak czy po ewentualnym awansie w zeszłym sezonie bylibyśmy dziś organizacyjnie i sportowo gotowi na rywalizację w mocnej i bogatej IV lidze? W mojej ocenie – niekoniecznie.

Trenerze, w ubiegły weekend zremisowaliście na wyjeździe z Jodłą Jedlnia-Letnisko 2:2. Jak na gorąco ocenia Pan ten inauguracyjny występ? Czego zabrakło do pełnej puli?
MP: Na pewno Jedlnia to nie jest łatwy teren do punktowania, więc z jednej strony szanuję ten punkt wywalczony na wyjeździe w 1. kolejce, ale z drugiej – mam spory niedosyt. Słabo funkcjonowaliśmy w pierwszej połowie, nie potrafiliśmy złapać odpowiedniego rytmu, a piłka przeszkadzała nam bardziej niż sam przeciwnik. W drugiej części meczu stworzyliśmy w ofensywie wystarczająco dużo sytuacji, by to spotkanie wygrać, jednak w działaniach defensywnych zabrakło nam aktywności i zdecydowania, co rywal bezlitośnie wykorzystał. Zamknęliśmy ten mecz na poniedziałkowej odprawie – wyjaśniliśmy sobie, jak mamy funkcjonować, by pokazać na boisku naszą najlepszą wersję, i wiemy dokładnie, co musimy zmienić.
Przejdźmy do ruchów kadrowych, bo w okienku działo się sporo. Wykupienie Antona Hryciuka z Ursusa Warszawa, pozyskanie do bramki Artura Kowalczyka z IV-ligowym doświadczeniem z Wilgi Garwolin… Do tego dwa głośne powroty: Rafał Macioszek wraca po ciężkiej kontuzji i długiej rehabilitacji, a Stanisław Turowicz dołącza ponownie po wywalczeniu awansu z Podlasiem Sokołów Podlaski. Jak oceniają Panowie letnie wzmocnienia i co poszczególni zawodnicy wnoszą do zespołu?
MP: Dla mnie największym wzmocnieniem jest stabilizacja kadry i stały rozwój młodych zawodników, którzy już są w drużynie. Co do nazwisk: Anton pracuje ze mną od pewnego czasu i widzę, jak świetnie rozwija się w Józefovii. Artur to jakościowe wzmocnienie pozycji bramkarza, na której potrzebowaliśmy stabilizacji. Rafał Macioszek to zawodnik o dużym potencjale, ale po tak poważnym urazie nie chciałbym jeszcze prorokować o jego dokładnej roli. Co do „Turka” – odchodząc zimą, wiedział, że drzwi są dla niego zawsze otwarte. Cieszę się z jego powrotu, bo podniesie rywalizację na boku obrony. W planach mamy jeszcze jeden transfer na pozycję, na której zależy nam na większej głębi.
DP: Cieszę się, że nie robiliśmy transferów na siłę, tylko po to, by zwiększyć liczebność kadry. Każdy z czterech pozyskanych zawodników podejmuje bezpośrednią rywalizację o wyjściową jedenastkę. Mamy młodą drużynę wspartą kilkoma doświadczonymi graczami, co tworzy naprawdę silny zespół. Dodatkowo w razie potrzeb czy absencji Trener chętnie sięga po chłopców z akademii, którzy bez kompleksów rywalizują na treningach ze starszymi kolegami. W tym miejscu chciałbym podziękować całej ekipie, która z nami została. Udaje nam się tworzyć środowisko, w którym zawodnicy chętnie zostają mimo ofert z innych klubów – często znacznie lepszych finansowo lub z wyższych lig.
Rok temu zaczynaliście nowy projekt. Dziś wchodzicie w drugi sezon – mądrzejsi o zebrane doświadczenia i ze stabilniejszą kadrą. Co w tym roku będzie dla Panów wyznacznikiem sukcesu?
MP: Zaczynaliśmy pracę z dużym entuzjazmem i czuję, że ten zapał wcale nie gaśnie. Mamy jasny pomysł na rozwój zespołu i Akademii. Działania Dyrektora dają mi komfort i wszystko, czego potrzebuję do spokojnego zarządzania drużyną i nie muszę martwić się kwestiami okołoboiskowymi. W Akademii uruchomiliśmy od lata projekt „Józa PRO”, ponieważ chcemy pomóc w rozwoju najzdolniejszym i najbardziej zaangażowanym chłopcom – treningi z tą grupą prowadzimy w duecie z Dyrektorem. Co będzie sukcesem? Chciałbym, abyśmy awansowali do IV ligi, bo to stworzy jeszcze lepsze środowisko dla rozwoju naszych młodych zawodników. Jednak dla mnie jako trenera kluczowy jest przede wszystkim indywidualny postęp piłkarzy, z którymi pracuję na co dzień – chcę, aby sukces drużyny był tego naturalną konsekwencją.
DP: Zaczynaliśmy od relacji dyrektor – trener pierwszego zespołu, a dziś nasza współpraca ewoluowała i obejmuje właściwie całą organizację sportową Klubu. Minął rok, a liczba pomysłów i pracy sprawia, że mam wrażenie, jakbyśmy dopiero zaczynali. Entuzjazmu naprawdę nie brakuje. Dla kibica głównym wyznacznikiem sukcesu zawsze będzie wynik sportowy, jednak nie wszystko, nad czym ciężko pracujemy na co dzień, jest widoczne z poziomu trybun. Jesteśmy na dobrej drodze do pełnej profesjonalizacji Klubu, co nie byłoby możliwe bez ciężkiej, żmudnej i – podkreślam – społecznej pracy naszego Zarządu. Sportowo bardzo chciałbym, aby kolejne jednostki z naszego Klubu wypłynęły na szerokie wody futbolu, a pierwszy zespół w najbliższych sezonach na stabilnych fundamentach wrócił do IV ligi. Czy to się uda? Zobaczymy, to tylko sport. Na pewno obaj jesteśmy ambitni i chcemy pracować na jak najwyższym poziomie, a w ideale – wprowadzić na niego Józefovię. Sukcesem będzie dla mnie sytuacja, w której w czerwcu 2027 roku usiądziemy z Trenerem oraz Zarządem i wszyscy zadeklarujemy chęć dalszej współpracy, bo to będzie oznaczało, że idziemy we właściwym i wspólnym kierunku.

W najbliższej kolejce podejmujecie u siebie Powiślankę Lipsko. Jaka Józefovia ma wyjść na ten pierwszy domowy mecz przed własną publicznością?
MP: Mamy swoje zasady w poszczególnych fazach gry – chcemy kontrolować mecz niezależnie od tego, czy posiadamy piłkę. Poza aspektami taktycznymi ta drużyna ma jednak swoje DNA oparte na odwadze, kreatywności, ryzyku, odrobinie boiskowego szaleństwa i – co najważniejsze – nie zachwianej wierze w siebie i zespół. O ile w taktyce błędy zawsze mogą się przytrafić, o tyle w sferze mentalnej musimy być zawsze tą samą, mocną drużyną.
DP: Wszyscy bardzo czekamy na pierwszy mecz domowy po letniej przerwie. Jestem przekonany, że mental zawodników, o którym wspomniał Trener, będzie tego dnia na najwyższym poziomie. Jesteśmy silnym zespołem, który nie powinien mieć kompleksów przed nikim w tej lidze. Musimy być jednak pokorni, odpowiednio przygotowani i skoncentrowani na każdym kolejnym meczu, bez względu na przeciwnika. Jak pokazało spotkanie sprzed tygodnia – w tej lidze nie ma łatwych rywali. Serdecznie zapraszam wszystkich kibiców na trybuny. Wielokrotnie udowadnialiście, że jesteście naszym dwunastym zawodnikiem i bardzo na Was liczymy, nie tylko w najbliższym meczu, ale też całym sezonie!