Trener Pulkowski: szatnia to siła tego zespołu

Trener Michał Pulkowski odpowiedział na pytania po wygranym meczu z Jodłą Jedlnia-Letnisko w 15. kolejce Decathlon V Ligi.
Trenerze, to chyba pierwszy mecz w tej rundzie, w którym od początku do końca mieliście pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku, może z wyjątkiem jednego momentu przy straconym golu. Zgodzi się pan z takim spojrzeniem?
W pewnym stopniu tak, choć z drugiej strony to spotkanie dobrze oddaje, jak wyglądała nasza gra w przekroju całej rundy. Momentami było trochę szaleństwa i gry „na wariackich papierach”, ale chcemy być odważni i tacy jesteśmy – i to mi się podoba. Nie jesteśmy jeszcze zespołem idealnym, pewne elementy funkcjonują tak, jakbyśmy chcieli, inne jeszcze wymagają pracy. Mimo że kontrolowaliśmy spotkanie, to i w pierwszej połowie, i nawet przy prowadzeniu 3:0 były fragmenty, w których tę kontrolę traciliśmy i mogliśmy to lepiej utrzymać. Ale z drugiej strony – kibice przychodzą na stadion “dla igrzysk”. W tej rundzie dawaliśmy im naprawdę ciekawy futbol: dużo bramek, dobre tempo i sporo fajnie zorganizowanych akcji.
Wspomniał pan, że momentami graliście „na wariackich papierach”, ale bardzo odważnie. Czy ta odwaga wynika z faktu, że w drużynie jest wielu młodych zawodników? Jak układa się praca z taką grupą? Dziś debiutancką bramkę zdobył Maciej Suwik z rocznika 2008…
Taki był pomysł od samego początku – zarówno mój, jak i dyrektora sportowego. Zbudowaliśmy trzon zespołu z kilku doświadczonych zawodników, czego przykładem jest choćby transfer Pawła Giela, który dał nam ogrom jakości. Natomiast na wielu pozycjach od razu zdecydowaliśmy, że stawiamy na młodzieżowców i naszych wychowanków. Nie szukaliśmy dla nich rywalizacji z zewnątrz – oni mieli rywalizować między sobą. I to było widać w trakcie rundy. Sawka, Sierakowski, “Suarez”, Osiak – każdy z nich wywalczył sobie pozycję swoją pracą i występami. Do tego dochodzili kolejni: Pytlarczyk czy Ognicha, który dobrą grą w rezerwach zapracował na szansę w pierwszym zespole. To pokazuje, że będziemy w dalszym ciągu stawiać na młodych. Przykładem jest też Cichecki – najmłodszy z tej grupy. Rozpoczynał przygotowania w roczniku 2009, a swoją postawą wywalczył nie tylko minuty, ale i mocną pozycję w drużynie. Dziś nie był w pełni sił, ale nie wahaliśmy się na niego postawić, bo każdą szansę wcześniej wykorzystywał. Mocno wierzymy także w Rudowicza, który ma szansę być także jednym z liderów drużyny, jednak w momencie kiedy wywalczył sobie miejsce złapał uraz który go wyłączył na większą część rundy. Dzisiejszy występ Maćka Suwika i bramka, którą zdobył, jest świetną klamrą spinającą tę rundę. Ważne jest to, że obok celów drużynowych i klubowych, mocno patrzymy także na indywidualny rozwój tych młodych zawodników – i cieszymy się, że ta ścieżka zaczyna przynosić efekty. Aspektem, który ma pomóc w rozwoju naszych wychowanków jest konstrukcja sztabu bo jest on dość mocno rozbudowany jak na warunki piątej ligi. Mając w sztabie jako asystentów trenera Błażejczyka i trenera Makulca możemy w trakcie jednostek treningowych indywidualizować zajęcia, młodzi zawodnicy mają dodatkową jednostkę treningową skoncentrowaną na działaniach na pozycjach. Dodatkowo dzięki temu że mamy trenera motorycznego Przemka Rybickiego możemy wspierać ich rozwój motoryczny i siłowy. Zakładając, że trener Błażejczyk jest trenerem rocznika 2009, a trener Makulec rezerw opartych na rocznikach 2007 i 2008 mamy przegląd całej młodzieży naszej Akademii. Wyróżniający się zawodnicy z tych drużyn dostają zaproszenia na treningi z nami.
Patrząc na to, że zespół jest w dużej mierze młody, a poziom ligi jest naprawdę wysoki, czwarte miejsce po rundzie jesiennej i tylko trzy punkty straty do drugiej pozycji wydają się bardzo dobrym wynikiem. Czy przed startem sezonu wziąłby Pan w ciemno taką pozycję wyjściową na wiosnę?
Nie, bo moim celem od początku było zakończyć sezon na jednym z dwóch pierwszych miejsc. Już na pierwszym spotkaniu z kapitanem, kiedy przedstawiłem mu kadrę i planowane wzmocnienia, usłyszałem od niego, że to jest drużyna gotowa do walki o awans. I ja, może nie wszędzie głośno, ale wewnątrz szatni od początku mówię, że wierzę w ten zespół. Uważam, że jesteśmy w stanie bić się o najwyższe lokaty. Miejsca premiowane awansem są naszym celem, a co przyniesie boisko i los – zobaczymy.
Trener pracuje nie tylko z pierwszą drużyną, ale również jako koordynator akademii. Po intensywnej rundzie jesiennej sezonu, jak znaleźć czas na regenerację przed kolejnymi miesiącami? W końcu przerwa jest krótka i już za chwilę trzeba będzie wracać do pracy. Jakie są Pana plany na najbliższy okres?
Akademia pracuje mniej więcej do 19-20 grudnia i dopiero wtedy zaczyna się dla mnie krótki okres wolnego. Do tego czasu, mimo roztrenowania, wciąż pracujemy – zwłaszcza młodzi zawodnicy, na których stawiamy, będą trenować trochę więcej, żeby nie zmarnować tego czasu. Do tego dojdą gry kontrolne i wewnętrzne z drugim zespołem. Co ciekawe, ten okres ligowy, choć wygląda intensywnie, dla mnie i dyrektora był w pewnym sensie momentem, gdy mogliśmy bardziej skupić się na swoich zadaniach. Teraz wchodzimy w najgorętszy moment – planowanie pracy w akademii i jednocześnie przygotowania pierwszej drużyny. Na dwóch–trzech pozycjach chcemy wzmocnić zespół i zwiększyć rywalizację. Obserwujemy zawodników z niższych roczników, tak jak Maksa Cicheckiego, który wywalczył sobie miejsce w trakcie rundy. Nie wszyscy młodzi są jeszcze fizycznie gotowi na seniorskie wymagania, ale dostaną szansę w okresie przygotowawczym, a od nich będzie zależało, co sobie wywalczą. Jesteśmy klubem, który stawia na młodych – mamy rezerwy oparte na wychowankach i w pierwszej drużynie również bardzo wielu zawodników identyfikujących się z Józefovią. I to jest nasza droga. Nie będziemy ściągać zawodników, którzy pasują piłkarsko, ale nie pasują charakterem czy mentalnością – bo ta szatnia to ogromna siła tego zespołu. Ta udana runda to także jej zasługa. Ogromne podziękowania należą się dyrektorowi Politańskiemu – udało się utrzymać trzon kadry i ja latem nie musiałem budować zespołu od nowa, a jedynie uzupełnić go kilkoma ogniwami. Drużyna jest zbudowana charakterologicznie bardzo dobrze. Nie ma zawodnika, który w tej szatni się się źle czuje. To jest bardzo ważne, więc dalej tak będziemy konstruować ten zespół.