Trener Grzyb: Józefovia wiosną będzie walcząca

Przed piłkarzami Józefovii decydująca faza sezonu IV ligi. Po wymagającej rundzie jesiennej zespół zajmuje miejsce tuż nad strefą spadkową, ale końcówka roku pokazała, że drużyna ma potencjał, by wiosną walczyć o coś więcej niż tylko utrzymanie. O dotychczasowej pracy, młodych talentach i przygotowaniach do drugiej części sezonu porozmawialiśmy z trenerem Arkadiuszem Grzybem.
Panie trenerze, jak wspomina pan pierwsze dni w Józefovii?
Cieszyłem się, że mogłem wrócić do seniorskiej piłki. Przez osiem lat pracowałem z dziećmi i młodzieżą, i nie ukrywam, że brakowało mi tego rytmu, atmosfery szatni, codziennej pracy z dorosłymi zawodnikami. Propozycja od Józefovii była nieco niespodziewana, ale szybko dostrzegłem, że to projekt z dużym potencjałem. Szczególnie spodobał mi się model funkcjonowania klubu – oparty na stopniowym wprowadzaniu młodych zawodników z akademii do pierwszego zespołu. W niższych ligach to rozsądne podejście, a ja widziałem dużą perspektywę w pracy z rocznikiem 2007 prowadzonym przez trenera Dominika Dukalskiego.
Współpracuje pan z trenerem Dukalskim, który dobrze zna wychowanków wprowadzanych do zespołu. Jak ocenia pan tę współpracę?
Z „Dukim” znamy się od lat – jeszcze z Radomiaka, mojego macierzystego klubu, gdzie ja pełniłem rolę asystenta, a później prowadziłem samodzielnie pierwszy zespół. To, że znałem go wcześniej, ułatwiło mi wejście do klubu. Jest dla mnie ogromnym wsparciem, bo doskonale zna realia Józefovii i zawodników, których prowadził w akademii. Chłopaki z rocznika 2007 mieli jesienią wejść na stałe do seniorskiej drużyny, a Dominik zna ich lepiej niż ktokolwiek inny. Jego rola jest bardzo istotna. Chciałbym również podkreślić, bardzo dobrą pracę pozostałych członków sztabu szkoleniowego Mateusza Rowickiego, który odpowiada za przygotowanie motoryczne oraz Radosława Libery, pracującego z bramkarzami.
Józefovia świetnie wypadła w klasyfikacji Pro Junior System. Jak ocenia pan rozwój tych zawodników?
Chłopaki dostali szansę i ją wykorzystują. Z każdym kolejnym meczem wyglądali lepiej, co widać w ich indywidualnych statystykach i wynikach zespołu. Dla wielu z nich to było pierwsze poważne wejście do seniorskiej piłki, wcześniej zaliczali epizody, ale teraz stali się kluczowymi postaciami. Dobrym przykładem jest Antoni Sawka, który stał się podstawowym zawodnikiem i w pełni na to zasłużył.
Początek sezonu był bardzo trudny – mieliśmy sporo rotacji w składzie, wprowadzaliśmy niedoświadczonych zawodników, a dodatkowo terminarz nie był dla nas łaskawy. Po ośmiu kolejkach byliśmy na ostatnim miejscu w tabeli, ale chłopaki nie zwiesili głów. Wierzyli w to, co robimy na treningach, pracowali sumiennie i zaczęliśmy punktować. Mam wrażenie, że runda skończyła się dla nas za szybko – byliśmy na fali wznoszącej.
W magazynie IV Ligi realizowanym przez RCS Live komentatorzy podkreślali, że kiedy Józefovia zagra ofensywnie, to zaprezentuje się znacznie lepiej. Czy to było głównym powodem, że w drugiej części rundy zespół zaczął punktować lepiej?
Mieliśmy mecze, w których powinniśmy wypaść lepiej, jak choćby remis z Piasecznem. Pierwsza połowa była słaba w naszym wykonaniu, a w drugiej pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę. Niestety, dużym problemem były błędy indywidualne, które często wpływały na morale zespołu. Możemy prowadzić grę, stwarzać sytuacje, ale jeden niefrasobliwy błąd sprawia, że tracimy kontrolę nad meczem.
Mieliśmy jednak mecze, w których pokazaliśmy, że potrafimy rywalizować nawet z faworytami – w meczu z Hutnikiem Warszawa przegrywaliśmy 0:3, ale wróciliśmy na 2:3 i do końca walczyliśmy o punkt z zespołem, który ma zdecydowanie większe możliwości. To pokazuje, że umiemy reagować na niepowodzenia.
Józefovia zimuje tuż nad strefą spadkową. Czy uważa pan, że to oddaje potencjał zespołu?
Nasze ambicje sięgają wyżej, ale jeśli spojrzeć na ten zespół w kontekście budowy – widać progres. Z każdym kolejnym treningiem, meczem, mikrocyklem drużyna się scalała. Jesteśmy na dobrej pozycji wyjściowej, ale kilka punktów nam uciekło. Choćby w meczu z Tygrysem – mieliśmy okazję, by ułożyć sobie spotkanie, a skończyło się inaczej. Straciliśmy kilka „oczek”, które powinny zostać na naszym koncie, ale nie zmienia to faktu, że do końca będziemy walczyć o jak najlepszy wynik.
Za wami zimowy obóz przygotowawczy. Czy udało się zrealizować wszystkie założenia?
Tak i za to dziękuję zarządowi, który umożliwił nam ten wyjazd. Obóz dał nam duże możliwości, pracy nad elementami technicznymi, taktycznymi, motorycznymi ale również mogliśmy jeszcze bardziej poznać zawodników oraz zintegrować zespół. Spędzanie razem 24 godzin na dobę to niezwykle istotny aspekt budowania drużyny.
Nowe boisko boczne to duży krok dla klubu. Jak to wpłynęło na treningi?
To ogromne udogodnienie zarówno dla zawodników, jak i trenerów. Na początku rundy nie mogliśmy trenować w Józefowie, ale to był krótki okres. Długofalowo nowe boisko to duży krok naprzód, który pomoże nam rozwijać zespół w kolejnych latach.
Jaką Józefovię zobaczymy wiosną? Ofensywną, pragmatyczną?
Przede wszystkim walczącą! Wiemy, że brak doświadczenia czy kwestie techniczne musimy niwelować zaangażowaniem i zespołowością. Chcemy grać ofensywnie, ale musimy lepiej także bronić jako zespół oraz indywidualnie, zminimalizować proste błędy, ponieważ z tym mieliśmy problemy w poprzedniej rundzie.
Młodzi zawodnicy, po rundzie jesiennej, są bogatsi o doświadczenie, a przez to pewniejsi siebie. W drugiej drużynie mamy kilku chłopaków, którym się przyglądamy – na obozie testowaliśmy szeroką kadrę, a w meczach kontrolnych również dostawali swoje szanse.
Oczywiście kluczowe będzie zdrowie – w okresie przygotowawczym mieliśmy kilka problemów, jak kontuzje Antka Grzymały-Kazłowskiego i Maćka Blechmana, a także Tobiasza Filochowskiego, który po zabiegu nie grał w sparingach. Nie mamy bogactwa kadrowego, więc każdy zawodnik jest na wagę złota.