Malinowski: Chcę dalej grać dla tego klubu

Jakub Malinowski skomentował zwycięstwo 5:1 nad Mazovią II Mińsk Mazowiecki, wrócił do środowego meczu z Pilicą Białobrzegi i opowiedział o swoim jubileuszu w barwach Józefovii.

Jak ocenisz przebieg meczu z Mazovią? Czy udało się zrealizować plan nakreślony przez sztab szkoleniowy?

Na pewno plan był taki, żeby od początku wyjść wysoko, zdominować rywala i szybko strzelić bramkę. Graliśmy u siebie i chcieliśmy narzucić swoje warunki. Teoretycznie udało się to zrealizować, natomiast mimo wszystko zabrakło lepszej finalizacji. Stworzyliśmy bardzo dużo sytuacji bramkowych i mogliśmy zdobyć więcej goli. Myślę, że przy większej skuteczności mogliśmy zamknąć ten mecz już w pierwszej połowie wyższym wynikiem.

Wróćmy jeszcze do środowego spotkania z Pilicą. Wszedłeś na boisko po przerwie – jak z twojej perspektywy wyglądał ten mecz, w którym znów było sporo walki i charakteru do samego końca?

Wydawało się, że mamy wszystko pod kontrolą, ale zabrakło jednak finalizacji i szybkiego gola, który mógłby zupełnie inaczej ustawić spotkanie. Później Pilica stworzyła sobie sytuację po stałym fragmencie gry i choć bramka ostatecznie nie została uznana, to dało im trochę energii. Pod koniec pierwszej połowy mieli jeszcze kilka okazji i mecz zrobił się bardziej wyrównany. 

Drugą połowę również zaczęli całkiem dobrze. Może nie przejęli całkowicie kontroli, ale wystarczyły dwa dłuższe podania i od razu robiło się groźnie, mimo że generalnie to my kontrolowaliśmy grę i zbieraliśmy większość pierwszych piłek. Wtedy znów pokazała się nasza twarz z poprzednich sezonów – walka do końca i gole zdobywane w końcówkach. Najważniejsze jednak, że udało się zdobyć trzy punkty.

Środowy mecz był jednocześnie twoim setnym występem w barwach Józefovii. Jako wychowanek klubu – które momenty z tych stu spotkań wspominasz najlepiej?

Na pewno jednym z najważniejszych momentów były baraże z Unia Warszawa. U nas był świetny mecz, dużo kibiców, a ja po wejściu z ławki strzeliłem gola na 2:1. To było naprawdę wyjątkowe uczucie – ważny mecz, gra o awans i jeszcze trafienie przed własną publicznością. 

Bardzo dobrze wspominam też cały okres awansu z piątej do czwartej ligi. To był dla mnie naprawdę fajny czas, szkoda tylko kontuzji, która wtedy się przytrafiła. Generalnie bardzo dobrze się wtedy czułem i mam z tego okresu dużo dobrych wspomnień. Takich pojedynczych momentów było zresztą więcej. Pamiętam chociażby gola w końcówce meczu z Błonianka Błonie w czwartej lidze. 

Szczerze mówiąc, równie ważne jak to, co działo się na boisku, są dla mnie wszystkie momenty poza murawą – drużynowe imprezy, wspólne wyjazdy, kolacje po meczach czy po prostu czas spędzony z chłopakami. To właśnie takie chwile budują prawdziwą drużynę i zostają w pamięci na lata. Skoro uzbierało się już 100 meczów, to znaczy, że dobrze się tutaj czuję. Jestem wychowankiem i po prostu chcę dalej grać dla tego klubu.

WSPIERAJĄ NAS:

MECENASOWIE SPORTU

SPONSORZY

PARTNER TECHNICZNY

PARTNER MEDYCZNY

PARTNERZY