Filochowski: Ten mecz nas obudzi

Tobiasz Filochowski odpowiedział na pytania po wygranym meczu z Promykiem Nowa Sucha w 17. kolejce Decathlon V Ligi.

Pierwszy mecz po przerwie i zwycięstwo 4:3. Ale dlaczego Józefovia tak długo męczyła się z ostatnią drużyną w tabeli, mimo bardzo dobrego okresu przygotowawczego?

To trudne pytanie. Tak jak trener mówił w szatni – pierwszy mecz rundy wiosennej często wygląda w ten sposób, że najważniejsze jest po prostu wygrać, niezależnie od stylu. Oczywiście styl na pewno jest do poprawy. Źle weszliśmy w mecz. Było dużo chaosu, trochę na siłę pchaliśmy piłkę do przodu. Pojawiało się sporo niedokładności, nawet przy prostych elementach, jak przyjęcie czy podanie. Do tego traciliśmy bramki po kontratakach, później po stałych fragmentach gry, gdzie zabrakło nam organizacji i koncentracji w defensywie. Przez to musieliśmy gonić wynik – najpierw przy 1:2, później przy 2:3. To oczywiście nie pomaga drużynie, ale wierzyliśmy do końca, że jesteśmy w stanie odwrócić losy spotkania. W drugiej połowie wyglądaliśmy już lepiej. Dużą rolę odegrał Dominik Piekut, który wniósł do naszej gry sporo świeżości. Piłka go szukała i dwa razy udało mu się trafić do siatki, więc należą mu się duże brawa. Najważniejsze jednak jest to, że jako zespół pokazaliśmy charakter. Mimo słabszej gry potrafiliśmy wygrać i na końcu zdobyliśmy trzy punkty. Promyk, mimo miejsca w tabeli, postawił trudne warunki. Bronili się nisko i szukali swoich szans w kontratakach oraz długiej piłce. Mieliśmy w tym meczu sporo sytuacji, zabrakło trochę skuteczności, a pierwsza połowa była w naszym wykonaniu słabsza. Z drugiej strony takie spotkania budzą zespół. Liczę na to, że będzie to dla nas pozytywny impuls i w kolejnych meczach pokażemy się już z lepszej strony. Teraz przed nami seria bardzo wymagających spotkań – Kozienice, później Znicz czy Tygrys. Musimy jeszcze ciężej pracować, żeby w kolejnych meczach wyglądać już lepiej.

Dla ciebie to szczególny moment – pierwszy mecz po dziewięciu miesiącach przerwy, niemal pełne 90 minut, gol z rzutu wolnego i asysta. Na ile procent czujesz się już gotowy?

Oficjalna wersja to oczywiście 100 procent. Natomiast jeśli mam być szczery, to czuję, że jeszcze trochę brakuje mi rytmu meczowego. Mam nadzieję, że po tym spotkaniu będzie już tylko lepiej, ale możliwe, że będę potrzebował jeszcze kilku meczów, żeby wejść na swój optymalny poziom. Pod koniec spotkania było już trochę ciężko fizycznie, ale była też duża wola, żeby pomóc drużynie wygrać.

Przed drużyną powrót na naturalną murawę. Czekasz już na grę na trawie?

Z jednej strony tak, ale z drugiej trenowaliśmy całą zimę na sztucznej murawie, więc gdzieś nawet rozmawialiśmy z trenerem, że zagranie jeszcze jednego meczu na sztucznej nawierzchni nie byłoby złe. Przeskok ze sztucznej trawy na naturalną bywa czasem dość wymagający – zarówno jeśli chodzi o samą grę, jak i zdrowie zawodników. Oczywiście naturalna trawa to coś, co każdy piłkarz lubi najbardziej i myślę, że każdy zawodnik powie to samo. Wydawało nam się, że to małe boisko, na którym trenowaliśmy przez całą zimę, będzie naszym atutem. Okazało się jednak, że dla przeciwnika było to nawet większe ułatwienie, bo łatwiej było im się bronić. Teraz jednak skupiamy się na sobie. Kolejne mecze zagramy już na trawie i wierzę, że pokażemy się tam z dużo lepszej strony.

WSPIERAJĄ NAS:

MECENASOWIE SPORTU

SPONSORZY

PARTNER TECHNICZNY

PARTNER MEDYCZNY

PARTNERZY